IrfanView

15 czerwca, 2010 (13:50) | windows | By: konrad

…to genialny program do oglądania i wstępnej obróbki fotek. Posiada chyba wszystko, czego można sobie zażyczyć. Potrafi wyświetlać, obracać (o dowolny kąt), skalować (zachowując proporcje lub nie),  zmieniać ilość kolorów, zredukować efekt czerwonych oczu i wszystko to, co potrafią także inne programy. Niby nic nadzwyczajnego. Ale ma też opcję przetwarzania hurtowego (batch), która przy dużej ilości zdjęć się bardzo przydaje. A co poza tym? Ma sporo różnych fajnych pluginów (np. JPEG lossless crop), które bardzo ułatwiają życie. I, oczywiście, jest darmowy :-)

A oto, co można zrobić w trybie wsadowym:

Smutna wiadomość

30 kwietnia, 2010 (20:10) | Bez kategorii | By: konrad

Właśnie dostałem maila od serwisu FreeDNS, że decyzją władz SGH (czyli właściciela serwerów) usługa zostaje wyłączona. Było to chyba najlepsze w naszym kraju miejsce, gdzie można było utrzymywać serwery DNS – w dodatku zupełnie za darmo.

Szczęśliwie, uczelnia (pomimo regulaminu, który stanowi o możliwości zakończenia działania serwisu bez uprzedzenia i w dowolnym momencie) dała użytkownikom 60 dni na przeniesienie swoich dóbr na w inne miejsca. I bardzo się z tego cieszę, bo nie ma chyba nic gorszego, niż „zniknięta” domena.

Będę musiał w najbliższym czasie poszukać innego miejsca, które przygarnie moje zasoby. Przed tym samym problemem staną właściciele ponad 51 tysięcy innych domen, które serwuje FreeDNS…

Szkoda…

Aktualizacja: Piotr Kucharski, czyli twórca i administrator serwisu zamierza kontynuować projekt (już bez udziału SGH) i przemigrować wszystkie dotychczasowe konta i domeny w nowe miejsce. Mam wielką nadzieję, że akcja się powiedzie. Raz, że jestem tym osobiście zainteresowany (co przejawia się kilkoma domenami, które tam trzymam), a dwa, że życzę Piotrowi jak najlepiej.

Jak UE zepsuła moją MP3kę

29 kwietnia, 2010 (08:41) | Bez kategorii | By: konrad

Jestem szczęśliwym posiadaczem odtwarzacza MP3 SanDisk Sansa Clip. Producent dostarcza do niego niewielkie oprogramowanie, które zainstalowane na komputerze informuje, czy nie pojawiła się przypadkiem aktualizacja oprogramowania (i wyświetla reklamy :-)). Kilka tygodni temu SanDisk wypuścił aktualizację, ale dopiero wczoraj udało mi się kliknąć w odpowiednie miejsce i ją zainstalować.

Problem w tym, że po założeniu słuchawek okazało się, że mój Clip gra dużo ciszej, niż do tej pory. Zacząłem przeglądać menu urządzenia, bo wydawało mi się, że gdzieś widziałem opcję „volume: normal/high”, a wgranie nowej aktualizacji powoduje zresetowanie urządzenia do ustawień fabrycznych. Niestety, nigdzie czegoś takiego nie znalazłem. Sprawdziłem słuchawki na innym urządzeniu – grały poprawnie.

Nie mam nic przeciwko cichej muzyce, ale jadący pociąg (w którym się akurat znajdowałem) znakomicie zagłuszał wszystko, czego chciałem posłuchać, pomimo ustawienia poziomu głośności na maksimum. Moje KOSSy nie należą do bardzo cichych słuchawek, więc zdecydowanie był to problem odtwarzacza. Coś się zmieniło i nie bardzo wiedziałem, co to mogło być.

Zacząłem szukać w Sieci i znalazłem to. Okazuje się, że jednym ze wspaniałych pomysłów UE jest ograniczenie głośności odtwarzaczy muzyki sprzedawanych w Europie. Super, tylko dlaczego ograniczenie do poziomu, w którym mój Clip stał się bezużyteczny? Z chęcią będę słuchał muzyki tak cicho, jak chce Unia, ale pod warunkiem, że wyciszą mi pociąg :-)

P.S. Sposób na „odblokowanie” Clip’a znalazłem na forum.

Thunderbird i pisanie maili

28 kwietnia, 2010 (13:49) | Bez kategorii | By: konrad

Zwykle staram się pisać maile nie używając HTMLa*. Ustawiłem więc sobie mojego Thunderbirda tak, żeby domyślnie tworzył wiadomości jako plain-text. Jednak czasami zachodzi potrzeba wysłania czegoś bardziej kolorowego, niż zwykły tekst. A nie zawsze jest sens „na siłę” upychać załączniki (a ja jestem zdecydowanie za bardzo leniwy, żeby używać WebMaila albo grzebać gdzieś w ustawieniach tylko dla jednego maila). I tutaj z pomocą przychodzi opcja Thunderbirda, której nie znałem…. wystarczy przytrzymać wciśnięty „shift” podczas klikania na ikonkę nowej wiadomości, żeby program na chwilę zapomniał o swoich preferencjach i zaproponował wysłanie kolorowego maila. Działa to także w przypadku odpowiadania na odebrane wiadomości i przesyłania takowych dalej.

Więcej, o żonglowaniau formatami poczty w Thunderbirdzie można poczytać tutaj. Co ciekawe, można tu także przeczytać: Unfortunately, this doesn’t work for „Forward”. , ale w przypadku mojego egzemplarza jednak działa.

*) bo HTML to zło. Mniejsze, niż topposting, ale w dalszym ciągu zło ;-)

Ankieta zadowolenia

28 kwietnia, 2010 (10:01) | Bez kategorii | By: konrad

Jakiś czas temu zadzwoniłem radośnie do Microsoftu, żeby uzupełnić braki wiedzy. Konsultanci byli (jak zwykle) bardzo mili i uprzejmi i nawet udało im się rozwiać moje wątpliwości dotyczące zagadnień licencyjnych, jakie wówczas posiadałem. Nawet się trochę zdziwiłem, że nikt później nie zadzwonił i nie badał mnie na okoliczność moich problemów i ich potencjalnego rozwiązania.

Minęło kilka tygodni i znowu moja wiedza okazała się niewystarczająca do rozwiązania problemu z (innym już) produktem Firmy. Tym razem spróbowałem swoich sił i zacząłem przeglądać strony WWW. Po raz kolejny okazało się, że rozwiązanie problemu jest trywialne, tylko ja taki niedouczony. Ale tym razem zaproponowano mi udział w ankiecie, która pytała jak bardzo mi się podobało szukanie znajdowanie informacji. Niby nic wielkiego, ale urzekło mnie jedno pytanie, na które nie znalem (i nie znam do tej pory) odpowiedzi:

ClamAV: EOL

16 kwietnia, 2010 (11:34) | Bez kategorii | By: konrad

Dziś rano spotkała mnie niezbyt miła niespodzianka. Okazało się, że od wczoraj ClamAV w wersji 0.94 nie jest już wspierane. Niby nic, ale w nocy automatycznie uruchomił się freshclam i sam skaner odmówił współpracy. Po aktualizacji do najnowszej (0.96) wersji okazało się, że mój system pocztowy nie jest w stanie skorzystać z aż tak nowego anytwirusa. Stanęło w końcu na wersji 0.95.2-4.el5.rf (pobrałem sobie gotowe paczki do CentOSa z repozytoriów DAG).

Oficjalną informację o końcu wsparcia można przeczytać tutaj.

Kontrolowanie Visty z serwera AD w wersji 2003…

12 kwietnia, 2010 (10:51) | Bez kategorii | By: konrad

…okazuje się, że nie jest to wcale takie proste :-(

Opiekuję się siecią, która składa się z kontrolera domeny (Microsoft Windows 2003 server) oraz kilkunastu stacji roboczych z Windows XP. Jakiś czas temu dołożyłem do niej kilka komputerów z Vistą, podłączyłem do domeny i wszystko wydaje się działać w miarę dobrze (na tyle dobrze, na ile pozwala Vista, oczywiście). Jednak właśnie spotkałem się z problemem globalnego wyłączenia UAC. Teoretycznie do takich rzeczy służy GPO i właśnie tego mechanizmu chciałem użyć. Niestety, Microsoft zmienił format plików, które odpowiadają za składowanie szablonów administracyjnych, więc nie mogę sobie tak po prostu dodać nowych do istniejącej domeny :-(
Jedyną metodą, którą do tej pory znalazłem jest podniesienie schematu domeny do wersji 2008 i używanie stacji z Vistą do zarządzania GPO. Nie bardzo mi się taki pomysł podoba… chyba będzie trzeba napisać własne szablony…

WOW

16 marca, 2010 (13:03) | windows | By: konrad

Chciałem pozmieniać trochę rzeczy w pliku hosts. Jest to plik odpowiedzialny za (wstępne) rozwiązywanie nazw – ot taki wyjątkowo prymitywny DNS. W Linuksie robi się to dość prosto… vim /etc/hosts. zmienia co trzeba, zapisuje i tyle. W Windowsie teoretycznie też. Plik jest wprawdzie odrobinę zakamuflowany, bo powinniśmy go szukać w c:\%WinDir%\system32\drivers\etc, ale nadal nie wydaje się to specjalnym wyzwaniem. Ponieważ miałem przed sobą Windows w wersji 2003, to uruchomiłem Total Commandera i próbowałem przejść w odpowiednie miejsce. Lekko się zdziwiłem, jak okazało się, że katalog c:\windows\system32\drivers jest… prawie pusty. Dokładniej: znajduje się w nim tylko jeden plik, w dodatku o zerowej długości:

Zacząłem podejrzewać, ze z tym systemem jest coś bardzo nie tak. Ale działa już dość długo i nigdy nie skarżył się na brak, ważnego bądź bo bądź, katalogu. Pomęczyłem trochę google’a i znalazłem winnego. Okazało się, że w 64-bitowych Windowsach jest coś, co nazywa się Windows-on-Windows. Działa to z grubsza tak, że jeżeli 32-bitowa aplikacja chce się dostać do katalogu %WinDir%\System32, to zostaje „przekierowana” w inne miejsce (dokładniej: %WinDir%\SysWOW64). Sam mechanizm robi oczywiście dużo więcej, ale mnie interesowało konkretnie to zachowanie. Jeżeli ktoś potrzebuje się dostać do omawianego katalogu z poziomu 32-bitowch programów, to Microsoft opublikował specjalną łatkę, która to umożliwia. Ponieważ jedyną rzeczą, która mnie interesuje w „zablokowanym” katalogu jest okazjonalna zmiana zawartości pliku hosts, to dałem sobie spokój i uruchomiłem notatnik :-) Ale warto wiedzieć, że takie cuda są i znać metodę ich obejścia.

NTFS junctions

11 marca, 2010 (12:24) | windows | By: konrad

Microsoft w swoim NTFS 3.0 (czyli systemie plików, który jest domyślny dla Windows od wersji 2000) wbudował mechanizm „junction point„. Wygląda na to, że działa to trochę jak Linuksowe dowiązania symboliczne, ale na odrobinę niższym poziomie. Sam Windows XP dał się oszukać i działa z „podlinkowanym” w ten sposób katalogiem „Program Files” (co jest z resztą jednym z rozwiązań umożliwiających jakąkolwiek normalną pracę z ASUSem EEE PC 901, z którym mam właśnie nieprzyjemność obcować).

Z drugiej strony, ustrojstwo działa wyjątkowo magicznie i zachowuje się w niektórych przypadkach bardzo specyficznie. Przykładowo: możemy takie dowiązanie wyrzucić do kosza za pomocą explorera i wszystko działa dobrze. Ale jak opróżnimy kosz, to znika też zawartość katalogu docelowego. Krótką listę niespodzianek można znaleźć tutaj.

W XPku istnieją co najmniej dwa narzędzia, umożliwiające zabawę z takimi dowiązaniami. Jednym jest programik Linkd.exe, który znajduje się w pakiecie Windows Server 2003 Resource Kit Tools. Drugim – Junction produkcji Sysinternals. Oba pozwalają tworzyć i usuwać tytułowe linki, więc przy prostych zastosowaniach nie widzę specjalnej różnicy. Przewagą drugiego jest to, że nie musimy instalować całego pakietu, jako że jest on dostępny samodzielnie.

Co ciekawe – Windows Explorer wyświetla takie „wskaźniki” z ikonką regularnego katalogu, natomiast Total Commander rozpoznaje, że to niezupełnie pełnowartościowy katalog i ustawia specjalną ikonę.

PortableApps

9 marca, 2010 (16:04) | windows | By: konrad

Spora część sprzedawanych obecnie Pen Drive’ów szczyci się wsparciem dla U3. Pomyślałem, że fajnie by było mieć coś podobnego. Problem w tym, że nie wszystkie moje Peny wspierają tą technologię, oraz że tworzy ona dodatkowy dysk (a mi na służbowej maszynie trochę brakuje literek na dyski :-)). Z U3 dałem sobie więc spokój i zainteresowałem czymś odrobinę innym: PortableApps. Z porównań pomiędzy U3 a PortableApps wynika, iż pierwsze rozwiązanie skupia się na programach komercyjnych, drugie zaś – na świecie Open Source. Dla mnie nawet lepiej.

Całość składa się z PortableApps.com Platform™, które tworzy nam całkiem przyjemne menu (w dodatku potrafiące zrobić kopię zapasową całości) oraz aplikacji. Ze strony można pobrać albo ‘platformę’ i wszystkie aplikacje osobno, albo jedną z dwóch wersji PortableApps.com Suite. Ja wybrałem bramkę numer jeden i dociągnąłem sobie zestaw pasujących mi aplikacji. A jest z czego wybierać. Jest nawet dodatek, który umożliwia zintegrowanie mojego ulubionego Total Commandera.

Skonfigurowane i gotowe do działania wygląda mniej więcej tak: