<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>my personal page &#187; windows</title>
	<atom:link href="http://konrad.bechler.pl/category/windows/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://konrad.bechler.pl</link>
	<description>Tutaj powinno być coś mądrego, ale nie przychodzi mi nic do głowy...</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Feb 2012 13:28:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
		<item>
		<title>Jak wywalić Windowsa?</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/12/jak-wywalic-windowsa/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/12/jak-wywalic-windowsa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Dec 2010 09:21:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=380</guid>
		<description><![CDATA[Nie, wcale nie chcę pisać o tym, jak pozbyć się systemu Windows i zainstalować na dysku coś innego. Po prostu chciałem się pochwalić tym, że znalazłem dość osobliwy program. I to w dodatku na stronach TechNetu. Z opisu programu: Use this executable and driver to crash your system in several different ways. Fajne, no nie? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie, wcale nie chcę pisać o tym, jak pozbyć się systemu Windows i zainstalować na dysku coś innego. Po prostu chciałem się pochwalić tym, że znalazłem dość osobliwy program. I to w dodatku na stronach TechNetu.</p>
<p>Z opisu programu: </p>
<blockquote><p>Use this executable and driver to crash your system in several different ways.</p></blockquote>
<p>Fajne, no nie? Linka do pliku można znaleźć na <a href="http://technet.microsoft.com/en-us/sysinternals/bb963901.aspx">tej</a> stronie.</p>
<p>Ciekawi mnie tylko to, że skoro Microsoft wie, jak zepsuć swój system, to dlaczego tego nie załata?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/12/jak-wywalic-windowsa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Znikające tabele w MySQLu</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/11/znikajace-tabele-w-mysqlu/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/11/znikajace-tabele-w-mysqlu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Nov 2010 21:49:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[linux]]></category>
		<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=287</guid>
		<description><![CDATA[Koledzy z firmy wydłubali ostatnio jakiś super-hiper wyczesany portal dla klienta, który oparli na Liferay&#8216;u. Testowali to na jednym z Windowsowych serwerów (z zainstalowanym dla potrzeb testów MySQLem). Testy się udały, portal zaczął prawidłowo działać, więc nadszedł odpowiedni czas na przeniesienie tego na serwery produkcyjne: serwer bazodanowy (MySQL) oraz WWW (tomcat + dodatki). Oba działające [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Koledzy z firmy wydłubali ostatnio jakiś super-hiper wyczesany portal dla klienta, który oparli na <a href="http://www.liferay.com/">Liferay</a>&#8216;u. Testowali to na jednym z Windowsowych serwerów (z zainstalowanym dla potrzeb testów MySQLem). Testy się udały, portal zaczął prawidłowo działać, więc nadszedł odpowiedni czas na przeniesienie tego na serwery produkcyjne: serwer bazodanowy (MySQL) oraz WWW (tomcat + dodatki). Oba działające pod kontrolą CentOSa. Sama platforma z portalem to jeden problem (bo wymaga dość mało popularnych interfejsów do SAPa), który &#8211; szczęśliwie &#8211; udało się w miarę szybko zwalczyć. </p>
<p>Ale natychmiast pojawiła się bardzo dziwna sytuacja. Pomimo tego, że <a href="http://dev.mysql.com/doc/refman/5.1/en/mysqldump.html">mysqldump</a> utworzył (wydawałoby się) poprawną kopię danych, a baza na serwerze produkcyjnym nie zgłosiła zastrzeżeń co do jego poprawności i ochoczo wessała wszystkie podstawione jej dane, to po konfiguracji tego wszystkiego okazało się, że owszem, portal wystartował, ale nie zawiera żadnych informacji używanych podczas testów. Baza jest, użytkownik jest, zalogować się &#8216;z ręki&#8217; można, tabele zawierają wszystko, co powinny, a portal nie działa.</p>
<p>Zajęło nam kilka dni, zanim udało się znaleźć przyczynę dziwnego zachowania. Okazało się, że w zależności od systemu, na jakim został zainstalowany, serwer MySQL nie zawsze bierze pod uwagę wielkość liter w nazwach baz/tabel. Dokładniej jest to opisane <a href="http://dev.mysql.com/doc/refman/5.0/en/identifier-case-sensitivity.html">tutaj</a>. Serwer źródłowy (czyli ten z Windowsem) jest case-insensitive (nieczuły? :-)) z punktu widzenia systemu plików (i mysqldump&#8217;a!), więc wyeksportował nazwy tabel małymi literami. I tak też wciągnął te nazwy Linux. Z tą różnicą, że zapytania z portalu zawierają literki o różnej wielkości (Windowsowi było i tak wszystko jedno, bo nie brał tego pod uwagę) &#8211; i to był nasz problem. Dane owszem, były na swoim miejscu, ale w tabelach, których nazwy składały się wyłącznie z małych liter (zgodnie z tym, co zawierało archiwum utworzone przez mysqldump&#8217;a). A Liferay szukał tabelek nazwanych dużymi literami&#8230; </p>
<p>Ponieważ docelowy serwer bazodanowy został specjalnie skonfigurowany dla potrzeb tego typu portali, to przełączenie bazy w tryb lower_case_table_names=1 (czyli case insensitive) nie ma dla mnie żadnych negatywnych skutków i tak też zrobiłem. Po restarcie bazy (i &#8211; na wszelki wypadek &#8211; ponownym imporcie jej zawartości) wszystko zaczęło działać poprawnie, a dane pojawiły się równie magicznie, jak wcześniej zniknęły :-)</p>
<p>Tak zupełnie szczerze, to nie wiem, ile czasu by mi zajęło szukanie, gdybym nie natknął się na <a href="http://www.liferay.com/community/forums/-/message_boards/message/6148865;jsessionid=4E6AC036937F41D2631FBA12B43DFB32.node-1">ten</a> wpis na forum Liferay&#8217;a.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/11/znikajace-tabele-w-mysqlu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zdalna praca po raz kolejny</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/06/zdalna-praca-po-raz-kolejny/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/06/zdalna-praca-po-raz-kolejny/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2010 09:55:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[linux]]></category>
		<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=251</guid>
		<description><![CDATA[Możliwość pracy na oddalonym o setki kilometrów systemie już nikogo nie dziwi. Do administracji serwerami pracującymi pod kontrolą Linuksa w zasadzie wystarcza klient SSH (np. Windowsowe PuTTY), do tych, które kontroluje oprogramowanie Microsoftu używamy klienta RDP. A jeżeli chcemy połączyć pingwina z obrazkami (czyli wyświetlić na swoim monitorze zdalną sesję X&#8217;ów), to wykorzystujemy VNC lub [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Możliwość pracy na oddalonym o setki kilometrów systemie już nikogo nie dziwi. Do administracji serwerami pracującymi pod kontrolą Linuksa w zasadzie wystarcza klient SSH (np. Windowsowe <a href="http://www.chiark.greenend.org.uk/~sgtatham/putty/download.html">PuTTY</a>), do tych, które kontroluje oprogramowanie Microsoftu używamy klienta <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Remote_Desktop_Protocol">RDP</a>. A jeżeli chcemy połączyć pingwina z obrazkami (czyli wyświetlić na swoim monitorze zdalną sesję X&#8217;ów), to wykorzystujemy VNC lub FreeNX/<a href="http://konrad.bechler.pl/2010/02/zdalne-zarzadzanie/">NoMachine NX</a>.</p>
<p>Jest jednak jeszcze jedna możliwość: Można uruchomić &#8222;pod&#8221; Windows serwer X&#8217;ów i podpinać do niego programy, które uruchamiamy na innych maszynach. Do przeprowadzenia eksperymentu będą nam potrzebne:<br />
- klient SSH: <a href="http://the.earth.li/~sgtatham/putty/latest/x86/putty.exe">PuTTY</a>,<br />
- serwer X: <a href="http://www.straightrunning.com/XmingNotes/">Xming</a>,<br />
- jakaś (zdalna) maszyna z zainstalowanym i (odpowiednio) skonfigurowanym Linuksem.</p>
<p>Po pierwsze instalujemy i uruchamiamy Xminga (na razie wystarczy sam serwer, nie będziemy korzystać z dobrodziejstw XLaunch). W zasobniku systemowym (<em>system tray</em>) powinna pojawić się ikonka informująca o tym, że serwer X jest gotowy do działania.</p>
<p>Po drugie odpalamy PuTTY i łaczymy się ze zdalnym hostem za pomocą SSH. Tutaj ważna uwaga: w menu &#8222;Connection&#8221; -&gt; &#8222;SSH&#8221; -&gt; &#8222;X11&#8243; musimy &#8222;zakliknąć&#8221; opcję &#8222;Enable X11 forwarding&#8221;.</p>
<p><a href="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/06/screen_xming_1.jpg" rel="lightbox[251]"><img src="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/06/screen_xming_1-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" class="aligncenter size-thumbnail wp-image-252" /></a></p>
<p>Po trzecie, po zalogowaniu do serwera uruchamiamy w shellu zegarek albo cokolwiek innego. Po chwili wybrana aplikacja powinna nam się automagicznie pojawić na (lokalnym) ekranie. Wygląda to mniej-więcej tak:<br />
<a href="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/06/screen_xming_2.jpg" rel="lightbox[251]"><img src="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/06/screen_xming_2-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" class="aligncenter size-thumbnail wp-image-253" /></a></p>
<p>Xming potrafi oczywiście o wiele więcej, ale po szczegóły odsyłam do dokumentacji ;-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/06/zdalna-praca-po-raz-kolejny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>IrfanView</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/06/irfanview/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/06/irfanview/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jun 2010 12:50:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=246</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;to genialny program do oglądania i wstępnej obróbki fotek. Posiada chyba wszystko, czego można sobie zażyczyć. Potrafi wyświetlać, obracać (o dowolny kąt), skalować (zachowując proporcje lub nie),  zmieniać ilość kolorów, zredukować efekt czerwonych oczu i wszystko to, co potrafią także inne programy. Niby nic nadzwyczajnego. Ale ma też opcję przetwarzania hurtowego (batch), która przy dużej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230;to genialny program do oglądania i wstępnej obróbki fotek. Posiada chyba wszystko, czego można sobie zażyczyć. Potrafi wyświetlać, obracać (o dowolny kąt), skalować (zachowując proporcje lub nie),  zmieniać ilość kolorów, zredukować efekt czerwonych oczu i wszystko to, co potrafią także inne programy. Niby nic nadzwyczajnego. Ale ma też opcję przetwarzania hurtowego (batch), która przy dużej ilości zdjęć się bardzo przydaje. A co poza tym? Ma sporo różnych fajnych pluginów (np. JPEG lossless crop), które bardzo ułatwiają życie. I, oczywiście, jest darmowy :-)</p>
<p>A oto, co można zrobić w trybie wsadowym:</p>
<p><a href="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/06/irfan_view_batch.jpg" rel="lightbox[246]"><img class="aligncenter size-full wp-image-248" src="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/06/irfan_view_batch.jpg" alt="" width="773" height="456" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/06/irfanview/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WOW</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/03/wow/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/03/wow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Mar 2010 12:03:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=209</guid>
		<description><![CDATA[Chciałem pozmieniać trochę rzeczy w pliku hosts. Jest to plik odpowiedzialny za (wstępne) rozwiązywanie nazw &#8211; ot taki wyjątkowo prymitywny DNS. W Linuksie robi się to dość prosto&#8230; vim /etc/hosts. zmienia co trzeba, zapisuje i tyle. W Windowsie teoretycznie też. Plik jest wprawdzie odrobinę zakamuflowany, bo powinniśmy go szukać w c:\%WinDir%\system32\drivers\etc, ale nadal nie wydaje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałem pozmieniać trochę rzeczy w pliku <strong>hosts</strong>. Jest to plik odpowiedzialny za (wstępne) rozwiązywanie nazw &#8211; ot taki wyjątkowo prymitywny DNS. W Linuksie robi się to dość prosto&#8230; <strong>vim /etc/hosts</strong>. zmienia co trzeba, zapisuje i tyle. W Windowsie teoretycznie też. Plik jest wprawdzie odrobinę zakamuflowany, bo powinniśmy go szukać w <strong>c:\%WinDir%\system32\drivers\etc</strong>, ale nadal nie wydaje się to specjalnym wyzwaniem. Ponieważ miałem przed sobą Windows w wersji 2003, to uruchomiłem Total Commandera i próbowałem przejść w odpowiednie miejsce. Lekko się zdziwiłem, jak okazało się, że katalog c:\windows\system32\drivers jest&#8230; prawie pusty. Dokładniej: znajduje się w nim tylko jeden plik, w dodatku o zerowej długości:</p>
<p><a href="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/03/screen_tc_wow64.jpg" rel="lightbox[209]"><img src="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/03/screen_tc_wow64-300x224.jpg" alt="" width="300" height="224" class="aligncenter size-medium wp-image-211" /></a></p>
<p>Zacząłem podejrzewać, ze z tym systemem jest coś bardzo nie tak. Ale działa już dość długo i nigdy nie skarżył się na brak, ważnego bądź bo bądź, katalogu. Pomęczyłem trochę google&#8217;a i znalazłem winnego. Okazało się, że w 64-bitowych Windowsach jest coś, co nazywa się <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/WoW64">Windows-on-Windows</a>. Działa to z grubsza tak, że jeżeli 32-bitowa aplikacja chce się dostać do katalogu <strong>%WinDir%\System32</strong>, to zostaje &#8222;przekierowana&#8221; w inne miejsce (dokładniej: <strong>%WinDir%\SysWOW64</strong>). Sam mechanizm robi oczywiście dużo więcej, ale mnie interesowało konkretnie to zachowanie. Jeżeli ktoś potrzebuje się dostać do omawianego katalogu z poziomu 32-bitowch programów, to Microsoft opublikował <a href="http://support.microsoft.com/kb/942589">specjalną łatkę</a>, która to umożliwia. Ponieważ jedyną rzeczą, która mnie interesuje w &#8222;zablokowanym&#8221; katalogu jest okazjonalna zmiana zawartości pliku hosts, to dałem sobie spokój i uruchomiłem notatnik :-) Ale warto wiedzieć, że takie cuda są i znać metodę ich obejścia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/03/wow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NTFS junctions</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/03/ntfs-junctions/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/03/ntfs-junctions/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 11:24:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=206</guid>
		<description><![CDATA[Microsoft w swoim NTFS 3.0 (czyli systemie plików, który jest domyślny dla Windows od wersji 2000) wbudował mechanizm &#8222;junction point&#8222;. Wygląda na to, że działa to trochę jak Linuksowe dowiązania symboliczne, ale na odrobinę niższym poziomie. Sam Windows XP dał się oszukać i działa z &#8222;podlinkowanym&#8221; w ten sposób katalogiem &#8222;Program Files&#8221; (co jest z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Microsoft w swoim <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/NTFS">NTFS</a> 3.0 (czyli systemie plików, który jest domyślny dla Windows od wersji 2000) wbudował mechanizm &#8222;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/NTFS_junction_point">junction point</a>&#8222;. Wygląda na to, że działa to trochę jak Linuksowe dowiązania symboliczne, ale na odrobinę niższym poziomie. Sam Windows XP dał się oszukać i działa z &#8222;podlinkowanym&#8221; w ten sposób katalogiem &#8222;Program Files&#8221; (co jest z resztą jednym z rozwiązań umożliwiających jakąkolwiek normalną pracę z <a href="http://asus.com.pl/product.aspx?P_ID=1sRO7tW9B0OdR9yz">ASUSem EEE PC 901</a>, z którym mam właśnie nieprzyjemność obcować).</p>
<p>Z drugiej strony, ustrojstwo działa wyjątkowo magicznie i zachowuje się w niektórych przypadkach bardzo specyficznie. Przykładowo: możemy takie dowiązanie wyrzucić do kosza za pomocą explorera i wszystko działa dobrze. Ale jak opróżnimy kosz, to znika też zawartość katalogu docelowego. Krótką listę niespodzianek można znaleźć <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/NTFS_junction_point#Observed_effects">tutaj</a>.</p>
<p>W XPku istnieją co najmniej dwa narzędzia, umożliwiające zabawę z takimi dowiązaniami. Jednym jest programik Linkd.exe, który znajduje się w pakiecie Windows Server 2003 Resource Kit Tools. Drugim &#8211; <a href="http://technet.microsoft.com/en-us/sysinternals/bb896768.aspx">Junction</a> produkcji Sysinternals. Oba pozwalają tworzyć i usuwać tytułowe linki, więc przy prostych zastosowaniach nie widzę specjalnej różnicy. Przewagą drugiego jest to, że nie musimy instalować całego pakietu, jako że jest on dostępny samodzielnie.</p>
<p>Co ciekawe &#8211; Windows Explorer wyświetla takie &#8222;wskaźniki&#8221; z ikonką regularnego katalogu, natomiast Total Commander rozpoznaje, że to niezupełnie pełnowartościowy katalog i ustawia specjalną ikonę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/03/ntfs-junctions/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PortableApps</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/03/portableapps/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/03/portableapps/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 15:04:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=197</guid>
		<description><![CDATA[Spora część sprzedawanych obecnie Pen Drive&#8217;ów szczyci się wsparciem dla U3. Pomyślałem, że fajnie by było mieć coś podobnego. Problem w tym, że nie wszystkie moje Peny wspierają tą technologię, oraz że tworzy ona dodatkowy dysk (a mi na służbowej maszynie trochę brakuje literek na dyski :-)). Z U3 dałem sobie więc spokój i zainteresowałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Spora część sprzedawanych obecnie Pen Drive&#8217;ów szczyci się wsparciem dla <a href="http://u3.sandisk.com/">U3</a>. Pomyślałem, że fajnie by było mieć coś podobnego. Problem w tym, że nie wszystkie moje Peny wspierają tą technologię, oraz że tworzy ona dodatkowy dysk (a mi na służbowej maszynie trochę brakuje literek na dyski :-)). Z U3 dałem sobie więc spokój i zainteresowałem czymś odrobinę innym: <a href="http://portableapps.com/">PortableApps</a>. Z porównań pomiędzy U3 a PortableApps wynika, iż pierwsze rozwiązanie skupia się na programach komercyjnych, drugie zaś &#8211; na świecie Open Source. Dla mnie nawet lepiej.</p>
<p><a href="http://portableapps.com"><img src="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/03/logo_portableapps-300x56.jpg" alt="" width="300" height="56" class="alignleft size-medium wp-image-196" /></a>Całość składa się z <strong>PortableApps.com Platform™</strong>, które tworzy nam całkiem przyjemne menu (w dodatku potrafiące zrobić kopię zapasową całości) oraz aplikacji. Ze strony można pobrać albo &#8216;platformę&#8217; i wszystkie aplikacje osobno, albo jedną z dwóch wersji <strong>PortableApps.com Suite</strong>. Ja wybrałem bramkę numer jeden i dociągnąłem sobie zestaw pasujących mi aplikacji. A <a href="http://portableapps.com/apps">jest z czego wybierać</a>. Jest nawet dodatek, który umożliwia zintegrowanie mojego ulubionego <a href="http://www.ghisler.com/">Total Commander</a>a. </p>
<p>Skonfigurowane i gotowe do działania wygląda mniej więcej tak:</p>
<p><a href="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/03/screen_portableapps_201003.jpg" rel="lightbox[197]"><img src="http://konrad.bechler.pl/wp-content/uploads/2010/03/screen_portableapps_201003-212x300.jpg" alt="" width="212" height="300" class="aligncenter size-medium wp-image-195" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/03/portableapps/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Office viewers</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/02/office-viewers/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/02/office-viewers/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 18:59:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=143</guid>
		<description><![CDATA[A skoro przy biurze jesteśmy&#8230; nie każdy wie, że istnieją narzędzia umożliwiające dobranie się do dokumentów Worda, Excela i im podobnych bez potrzeby kupowania jakiejkolwiek licencji (no, poza samymi okienkami). Istnieje coś takiego, jak Word/Excel/PowerPoint Viewer. Niewielkie (jak na standardy Microsoftu, oczywiście) narzędzia, które potrafią wyświetlić i wydrukować dokumenty stworzone przy użyciu ich &#8222;pełnowymiarowych&#8221; braci. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A skoro przy <a href="http://www.microsoft.com/poland/office/default.mspx">biurze</a> jesteśmy&#8230; nie każdy wie, że istnieją narzędzia umożliwiające dobranie się do dokumentów Worda, Excela i im podobnych bez potrzeby kupowania jakiejkolwiek licencji (no, poza samymi okienkami). Istnieje coś takiego, jak Word/Excel/PowerPoint Viewer. Niewielkie (jak na standardy Microsoftu, oczywiście) narzędzia, które potrafią wyświetlić i wydrukować dokumenty stworzone przy użyciu ich &#8222;pełnowymiarowych&#8221; braci. Pod <a href="http://office.microsoft.com/en-us/downloads/HA010449811033.aspx">tym</a> adresem znajduje się zestawienie programów ułatwiających życie ludziom, którzy nie dorobili się Office&#8217;a.</p>
<p>Na skróty (wersje polskie):<br />
<a href="http://www.microsoft.com/downloads/details.aspx?FamilyID=3657CE88-7CFA-457A-9AEC-F4F827F20CAC&amp;displaylang=pl">Word Viewer</a><br />
<a href="http://www.microsoft.com/downloads/details.aspx?familyid=1CD6ACF9-CE06-4E1C-8DCF-F33F669DBC3A&amp;displaylang=pl">Excel Viewer</a><br />
<a href="http://www.microsoft.com/downloads/details.aspx?familyid=048dc840-14e1-467d-8dca-19d2a8fd7485&amp;displaylang=pl">PowerPoint Viewer</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/02/office-viewers/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Office compatibility pack</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/02/office-compatibility-pack/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/02/office-compatibility-pack/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 09:47:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=134</guid>
		<description><![CDATA[Wraz z wprowadzeniem na rynek pakietu Office 2007, Microsoft zmienił sposób zapisywania dokumentów. Teraz używają formatu opartego na Open XMLu, który z założenia powinien być &#8222;lżejszy&#8221;, bardziej otwarty i w ogóle super-extra-hiper-cudowny. Technicznie aspekty tych formatów niezbyt mnie interesują, a marketingowo jest to dość ostra konkurencja dla powstałego trochę wcześniej OpenDocument (którym natywnie posługuje się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wraz z wprowadzeniem na rynek pakietu Office 2007, Microsoft zmienił <a href="http://www.microsoft.com/poland/technet/bazawiedzy/centrumrozwiazan/cr041_01.mspx">sposób zapisywania</a> dokumentów. Teraz używają formatu opartego na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Office_Open_XML">Open XML</a>u, który z założenia powinien być &#8222;lżejszy&#8221;, bardziej otwarty i w ogóle super-extra-hiper-cudowny. Technicznie aspekty tych formatów niezbyt mnie interesują, a marketingowo jest to dość ostra konkurencja dla powstałego trochę wcześniej <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/OpenDocument">OpenDocument</a> (którym natywnie posługuje się np. <a href="http://pl.openoffice.org/">Open Office</a>).</p>
<p>No dobra, ale co mamy zrobić, jeżeli jesteśmy posiadaczami pakietu Office w wersji wcześniejszej (na przykład 2003 lub XP) i dostaniemy dokument zapisany w nowym formacie? Microsoft to przewidział. Myślał, myślał, i wymyślił. Narzędzie nazywa się <a href="http://go.microsoft.com/fwlink?LinkID=77512">&#8222;Pakiet zgodności formatu plików pakietu Microsoft Office dla programów Word, Excel i PowerPoint 2007&#8243;</a>. Waży kilkadziesiąt mega, ale działa poprawnie. I to nie jest byle programik. Integruje się bowiem z zainstalowanym Office&#8217;m i umożliwia odczytywanie i edycję dokumentów w &#8222;nowym&#8221; formacie za pomocą &#8222;starych&#8221; narzędzi. Bez dodatkowych kroków typu ręczne konwertowanie plików, albo otwieranie ich za pomocą dodatkowej opcji ukrytej gdzieś w menu. Wszystko przebiega automagicznie. Fakt, pliki otwierają się trochę wolniej, ale przecież zawsze możemy sobie kupić mocniejszy komputer :-)</p>
<p>Nie mam zamiaru rozpisywać się jaki to Microsoft jest cudowny i wspaniały, ale to narzędzie naprawdę ułatwia pracę z klientami i doceniam, że coś takiego zostało wydane.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/02/office-compatibility-pack/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Numer seryjny</title>
		<link>http://konrad.bechler.pl/2010/02/numer-seryjny/</link>
		<comments>http://konrad.bechler.pl/2010/02/numer-seryjny/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 10:17:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>konrad</dc:creator>
				<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://konrad.bechler.pl/?p=82</guid>
		<description><![CDATA[Jakoś tak się złożyło, że zacząłem opisywać tu programy, które ułatwiają życie. Znalazłem jeszcze jeden z tej samej kategorii&#8230; Dość częsta dla mnie sytuacja: Dostaję laptopa, w którym nie-do-końca wszystko działa. Wiesza się, sam z siebie restartuje, a w środku szaleje stado robali i wirusów. Ponieważ jestem człowiekiem z natury leniwym, i wielogodzinna walka z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakoś tak się złożyło, że zacząłem opisywać tu programy, które ułatwiają życie. Znalazłem jeszcze jeden z tej samej kategorii&#8230;</p>
<p>Dość częsta dla mnie sytuacja: Dostaję laptopa, w którym nie-do-końca wszystko działa. Wiesza się, sam z siebie restartuje, a w środku szaleje stado robali i wirusów. Ponieważ jestem człowiekiem z natury leniwym, i wielogodzinna walka z wszelkiego rodzaju szkodnikami nie jest moim ulubionym zajęciem &#8211; najczęstszym wyjściem jest zgranie na bok dokumentów, sformatowanie całego dysku i zainstalowanie wszystkiego od nowa. W zdecydowanej większości przypadków gdzieś na obudowie jestem w stanie znaleźć naklejkę, która dzielnie informuje, że właściciel nabył odpowiednią licencję i może legalnie korzystać z dobrodziejstw wspaniałego systemu, jakim jest Windows. Problem z tym, że często numer seryjny na takiej naklejce ulega zatarciu &#8211; z niewiadomych mi przyczyn wspomniana naklejka skonstruowana została tak, że pancerne i odporne na ścieranie jest wszystko, oprócz numeru seryjnego.<br />
W takim wypadku, o ile da się cokolwiek na istniejącym (zainstalowanym) systemie zdziałać, z pomocą przychodzi niewielki programik <a href="http://www.nirsoft.net/utils/product_cd_key_viewer.html">ProduKey</a>. Narzędzie to nie robi nic więcej, poza wyświetlaniem kluczy instalacyjnych oprogramowania, które zostało zainstalowane na komputerze. Jednak potrafi pobrać te dane nie tylko z maszyny lokalnej, co czasami przydaje się w środowisku sieciowym. Za pomocą ProduKey można &#8222;wydłubać&#8221; numery seryjne Windows, Office&#8217;a, Exchange&#8217;a i serwera MSSQL.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://konrad.bechler.pl/2010/02/numer-seryjny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

